piątek, 4 sierpnia 2017

Jesteś pewien, że zaraz wrócisz?



Ile razy w swoim życiu słyszeliście słowa "zaraz wracam", ile razy je wypowiadaliście? Niby nic strasznego, zwykłe pożegnanie, które niczego złego nie zwiastuje. Jak to jednak bywa- nie dla wszystkich.
Przekonała się o tym Marta- bohaterka powieści Anity Scharmach.

Kobietę poznajemy w momencie, kiedy wraca do Polski z USA. Spędziła tam dziesięć lat. Jest osobą, że tak to określę wredną, nie mającą skrupułów. Bez mrugnięcia okiem przyczynia się do zwolnienia pracownicy hotelu, która powiedziała o niej prawdę.

Nie utrzymuje kontaktów z rodziną, na wszystkich patrzy z góry. Pierwsze skojarzenia- odwaliło babie, trochę świata zobaczyła i gwiazdorzy. Nie oszukujmy się- niejedna osoba tak oceni Martę. Każdy spotkany mężczyzna jest jedynie obiektem, który zaspokaja potrzeby seksualne bohaterki. 
Zimna suka- idealne określenie tej konkretnej kobiety.

Jednak, jak mówią nie oceniajmy po okładce.

Marta zanim wyjechała za ocean przeżyła naprawdę tragiczne chwile. W jednym praktycznie momencie straciła ukochanego męża i córki. Musiała zmierzyć się z ogromem cierpienia, który spadł na nią nagle. Mimo szczerych chęci długo nie potrafi pogodzić się z tym co ją spotkało ( dlaczego właśnie ją???), nie potrafi wybaczyć. Nie potrafi otworzyć się na innych ludzi. Nie mówiąc jedynie o miłości, ale także o kontaktach ze społeczeństwem. Czy jednak nastąpi moment przełomowy? Czy los okaże się łaskawy dla i tak poturbowanej przez życie kobiety?

Mogłabym tak opowiadać i opowiadać o treści, ale wtedy nie zajrzycie na karty powieści, a ja tym samym będę miała przechlapane u autorki.

Książkę naprawdę polecam. Co prawda na początku denerwowały mnie wspomnienia przeplatane z teraźniejszością- zawsze mam z tym zabiegiem niemały problem, ale ostatecznie jeśli lektura jest dobra- przymykam na to oko i delektuję się słowami napisanymi przez autora.

"Zaraz wracam" to pozycja od której nie mogłam się oderwać. Gdyby nie poranne wstawanie do pracy z pewnością jedna noc i byłoby po sprawie.

Kolejnym plusem jest to, że akcja dzieje się w mojej ukochanej Gdyni. Już wiele razy wspominałam, że jeśli się gdzieś przeprowadzę- będzie to właśnie to miasto.

Było to moje pierwsze i nie ostatnie spotkanie z twórczością Anity Scharmach.
Za egzemplarz ( z autografem) dziękuję autorce!

Dostałam go w następujących okolicznościach:

Spotkanie w Sopocie. Wychodzimy, Anita mówi, że cieszy się, że jej książki na wymianie zniknęły ze stołu. Ja i Halmanowa nie do końca zadowolone- nie trafiłyśmy na nie. Anita wyciąga z torebki egzemplarze, do kompletu dostajemy piękne własnoręcznie zrobione zakładki.

Takie małe, piękne gesty, które dla mnie znaczą bardzo dużo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Wasze zdanie :) Komentarze zawsze mile widziane